Posty

Wahadło lęku

-  Jesteś? - Tak - Nie wiem,czy panikuję, czy wszystko prawie ok, normalnie - Dlatego jestem. Każdy sygnał wzmacniam, prowokuję do przemyśleń, drążenia, w końcu wpadaszw panikę - Łykam tabletkę, choć dziś miałam pomonąć tę dawkę. Problem rozwiązuje się i jest mi lepiej,  nie wiem czy paramolan miał znaczenie, po prostu przyczyna lęku odeszła. Ale chyba lepiej poczułam się, zajęłam się praniem, gotowaniem.... - A ja znów wysyłam trochę wzmocnienia.  - No i wraca mała panika,zastanawiam się czy to normalne. Tak pragnę codzienności, normalności nie chce Ciebie, nie wracaj. Pragnę ulgi na dłużej nie na chwilę, zresztą w tych chwilach Ty cały czas gdzieś jesteś, daleko, ale wiem , że wrócisz.Mam dosyć.

Pokonany lęk?

-  Hej, dlaczego uciekłaś? -  Udało się uciec od Ciebie. Przyszedłeś z Nienacki.Wybierałam się na rower i pojawiłeś się - Lubię Ciebie.Musze być blisko - Nie, ale w takich sytuacjach?! Już prawie zostałam w domu, miałam pretekst, chmurzyło się - Potem brutalnie mnie przegoniłaś. - Tak poczułam ,jak kiedyś przyjemność zmęczenia,po prostu jazdy przed siebie. I wiesz co zrozumiałam - Co? -Ja cały czas, tak jak kiedyś, gdy byłam nastolatką , staram się stworzyć pozory normalności, zwykłej codzienności. Kupują to, ale nie wiem, czy moja podświadomość w to wierzy. Raczej nie, na pewno nie. Czasami zasypia, bo zajmuję się czymś , ale chyba czuję się tak ,jakbym oglądała film o zwykłej codzienności.

Fotka z wakacji i mój przyjaciel lęk

 -hej, wiem, że jesteś, nie ukrywaj się - sama mnie wywołujesz - nie ja tylko patrzyłam na koleżanki zdjęcie  - zamiast podziwiać, zamiast zazdrościć, myślisz o mnie - po prostu zobaczyłam jezioro, obok domek i rowery, zrozumiałam, że wciąż jesteś, że nigdy nie odczuwam ulgi, wakacyjnej  beztroski -tylko tyle  -tak, ciągle kręcisz się , jesteś blisko.  Wiele lat temu ,  na tatrzańskiej  hali powiew wiatru, pochylona trawa w zachodzącym słońcu, dały mi poczucie beztroski i wolności.Takie odczucie odpędziłoby Ciebie.O takiej chwili marzę. -może po prostu zazdrościsz ? - nie. To byłoby normalne, ludzkie. Ja poczułam tęsknotę, niepokój i złość na siebie, że w ogóle myślę o tym. -masz prawo tęsknić  - nie , to egoistyczne, K mnie potrzebuje, nie mogę marzyć, myśleć o sobie.

Powrót lęku

- Hej znów chcesz rozmawiać   - Tak   - Słucham - Nie potrafię usunąć Ciebie z mego życia. Wróciły traumy z mego dzieciństwa - Ale wtedy byłaś nastolatką - Tak, ale jak chorował na raka tata wszystko brałam na siebie, aby mamę i babcię odciążyć, - Wypierałam lęk i ból zachowując normalność więc robiłam obiady, pastowałam podłogę... Po śmierci  przyśnił mi się, jak wraca do domu z delegacji. Odczułam wtedy ulgę. Jakie to było przyjemne.  Niestety sen skończył się. -A teraz -Teraz K jest chory. Niby jest lepiej, ustąpiły objawy choroby, ale nie je, nie ma siły. Był moment, że miałam wrażenie, że niknie, że nie umie wysłać smsa, że nie ma z nim kontaktu, może to z braku białka , nie wiem - Ale jest lepiej - Tak, ale brak apetytu, brak sił. Czasami tego nie dostrzegam, żyję normalnie   Nie wiem co będzie dalej, nie radzę sobie emocjonalnie i nie radzę jako opiekunka K potrzebny psycholog, psychiatra może, aby zaczął działać , ćwiczyć - Mówisz mu to ...
Hej! To ty?... Jestem... Znów... ? Nie idź sobie! Nie chce rozmawiać! Nie chcę ciebie! Ale wpuściłaś mnie... Tak. ale... idź już, tylko na chwilę pozwoliłam ci wejść. Idź! Proszę... Spokojnie...Nic się nie zmieniło.... Nic nowego ....Daję radę.... To tylko mój lęk, więc póki, tylko ja wiem o nim, wiem o przyczynie,jest ok. Umiem już z nim żyć.

Powrót

Cześć znów jesteś...Nie było Ciebie tyle czasu, albo raczej uspiłeś sie, schowałeś... Wiedziałąm, że jesteś, ale nie dokuczałeś... Teraz  wiem ,że jesteś i to nie jest najgorsze! Wiem, że stanie się cos straszenego,,,, . że nie mogę nic zrobić..., że twoja obecność przeszkadza ,ale tylko przeszkadza..., że bardziej boję sie o innych niż o siebie... Marzę tylko o  chwili choć, gdy  bedę miałą poczucie bezpieczeństwa ...,

Hej jesteś tam, to ja lęk

-Hej jesteś tam, to ja lęk - Nie było ciebie. Czasami tylko dałeś znak, ale tak nie było ciebie, Jakie to błogie uczucie -No, wróciłem -Taak…jesteś…ale nie mam siły rozmawiać…nie chcę myśleć, chcę spokoju, tylko spokoju, aby nic złego nie działo się. Czuję się ogłuszona, słyszę cię, ale jakby za ścianą. Nie mama siły walczyć, rozmawiać Chcę tylko zwykłej codzienności, tylko tyle… aż tyle… - Porozmawiajmy! potem mnie wygonisz ! -Ale ja nie mam siły…nie mam siły…chcę być obojętna… nie czuć…nie bać się…tylko zwyczajnie żyć. *** - Odchodzisz? - Tak, ale   na chwilę. Wiesz,że wrócę? - Wiem, ale dziękuję za te chwile wolności.