Powrót lęku

- Hej znów chcesz rozmawiać  

- Tak  

- Słucham

- Nie potrafię usunąć Ciebie z mego życia. Wróciły traumy z mego dzieciństwa

- Ale wtedy byłaś nastolatką

- Tak, ale jak chorował na raka tata wszystko brałam na siebie, aby mamę i babcię odciążyć,

- Wypierałam lęk i ból zachowując normalność więc robiłam obiady, pastowałam podłogę... Po śmierci  przyśnił mi się, jak wraca do domu z delegacji. Odczułam wtedy ulgę. Jakie to było przyjemne.  Niestety sen skończył się.

-A teraz

-Teraz K jest chory. Niby jest lepiej, ustąpiły objawy choroby, ale nie je, nie ma siły. Był moment, że miałam wrażenie, że niknie, że nie umie wysłać smsa, że nie ma z nim kontaktu, może to z braku białka , nie wiem

- Ale jest lepiej

- Tak, ale brak apetytu, brak sił. Czasami tego nie dostrzegam, żyję normalnie  

Nie wiem co będzie dalej, nie radzę sobie emocjonalnie i nie radzę jako opiekunka
K potrzebny psycholog, psychiatra może, aby zaczął działać , ćwiczyć

- Mówisz mu to


- Tak, ale może jestem za mało empatyczna, za bardzo widać mój stres, trudniej jest pomagać bliskiemu...
I do tego czuję się winna, że nie zmusiłam w listopadzie aby poszedł do lekarza.
Czuję się winna, że myślę o sobie, przecież nie powinnam marzyć

- O czym marzysz
- O górach, o tym aby przejechać się chociaż Słonecznym nad morze

- Może za rok
- Nie wiem, tęsknię za górami, za wyjazdami po prostu a wiem, że nie powinnam, że nie mam do tego prawa

- Lęku zmieniłeś się. Jesteś non stop, właściwie nie opuszczasz mnie

- No lubię być z Tobą, sama mnie przywołujesz?

- Nie, nie muszę Ciebie wołać, ty jesteś obok, zawsze, to ja czasami wychodzę z tego pokoju i jest wtedy lepiej.

-Jak jesteś w pracy, jak sprzątasz, chodzisz z psem?
- Tak. Ale czasami jesteś wyjątkowo silny, nie cierpię wtedy Ciebie, wszystko o Tobie przypomina , spojrzenie K, że za wolno coś robi, że... Po prostu każde zachowanie, każdy problem  oznacza uczucie bezradności i przybycie Ciebie

- Zapraszasz mnie, dlatego jestem

- Nie! Nie zapraszam! Mam Ciebie dość!


I jeszcze tak mi żal K. Jego życie też zmieniło się. Stał się zależny ode mnie. Czasami może czuć się niegodnie, zdarzało się, że pomagałam w sprawach intymnych. To też boli. K nie chce fizjoterapeuty, nie chce pomocy, psychologa 

- Może tak wydaje się Tobie, może nie jest tak źle

- I ty to mówisz lęku? 

- Łyknęłaś dodatkową tabletkę na uspokojenie. Inaczej odbierasz bodźce, trochę odsuwasz sie ode mnie

- No tak, miałam brać dwa razy dziennie, ale biorę raz, nie chcę żyć na tabletkach. Jak wezmę dwie , zasypiasz, łagodniejesz, zaczynam coś robić, czasami nic ważnego, ale działam, dziś np. przeorganizowałam szafę. Ale boję się tego, bo tak działa uzależnienie, jest mi lepiej, potrafię oderwać myśli od K , jest przyjemnie. przeszkadza senność,ale kawa stawia na nogi 

Czuję się taka bezradna, łapię okruchy nadziei i normalności. Chcę żyć, zajmować się głupotami, marzyć

- Przecież marzysz o górach, o podróży Słonecznym

- Tak tęsknię za górami , ale mam wyrzuty sumienia, że w ogóle marzę, że myślę o sobie.
Czasami płaczę widząc zdjęcia z Tatr, a za chwilę jestem ukarana,  przychodzisz, przypominasz o sobie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wahadło lęku

Pokonany lęk?

Fotka z wakacji i mój przyjaciel lęk