Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2024

Wahadło lęku

-  Jesteś? - Tak - Nie wiem,czy panikuję, czy wszystko prawie ok, normalnie - Dlatego jestem. Każdy sygnał wzmacniam, prowokuję do przemyśleń, drążenia, w końcu wpadaszw panikę - Łykam tabletkę, choć dziś miałam pomonąć tę dawkę. Problem rozwiązuje się i jest mi lepiej,  nie wiem czy paramolan miał znaczenie, po prostu przyczyna lęku odeszła. Ale chyba lepiej poczułam się, zajęłam się praniem, gotowaniem.... - A ja znów wysyłam trochę wzmocnienia.  - No i wraca mała panika,zastanawiam się czy to normalne. Tak pragnę codzienności, normalności nie chce Ciebie, nie wracaj. Pragnę ulgi na dłużej nie na chwilę, zresztą w tych chwilach Ty cały czas gdzieś jesteś, daleko, ale wiem , że wrócisz.Mam dosyć.

Pokonany lęk?

-  Hej, dlaczego uciekłaś? -  Udało się uciec od Ciebie. Przyszedłeś z Nienacki.Wybierałam się na rower i pojawiłeś się - Lubię Ciebie.Musze być blisko - Nie, ale w takich sytuacjach?! Już prawie zostałam w domu, miałam pretekst, chmurzyło się - Potem brutalnie mnie przegoniłaś. - Tak poczułam ,jak kiedyś przyjemność zmęczenia,po prostu jazdy przed siebie. I wiesz co zrozumiałam - Co? -Ja cały czas, tak jak kiedyś, gdy byłam nastolatką , staram się stworzyć pozory normalności, zwykłej codzienności. Kupują to, ale nie wiem, czy moja podświadomość w to wierzy. Raczej nie, na pewno nie. Czasami zasypia, bo zajmuję się czymś , ale chyba czuję się tak ,jakbym oglądała film o zwykłej codzienności.

Fotka z wakacji i mój przyjaciel lęk

 -hej, wiem, że jesteś, nie ukrywaj się - sama mnie wywołujesz - nie ja tylko patrzyłam na koleżanki zdjęcie  - zamiast podziwiać, zamiast zazdrościć, myślisz o mnie - po prostu zobaczyłam jezioro, obok domek i rowery, zrozumiałam, że wciąż jesteś, że nigdy nie odczuwam ulgi, wakacyjnej  beztroski -tylko tyle  -tak, ciągle kręcisz się , jesteś blisko.  Wiele lat temu ,  na tatrzańskiej  hali powiew wiatru, pochylona trawa w zachodzącym słońcu, dały mi poczucie beztroski i wolności.Takie odczucie odpędziłoby Ciebie.O takiej chwili marzę. -może po prostu zazdrościsz ? - nie. To byłoby normalne, ludzkie. Ja poczułam tęsknotę, niepokój i złość na siebie, że w ogóle myślę o tym. -masz prawo tęsknić  - nie , to egoistyczne, K mnie potrzebuje, nie mogę marzyć, myśleć o sobie.

Powrót lęku

- Hej znów chcesz rozmawiać   - Tak   - Słucham - Nie potrafię usunąć Ciebie z mego życia. Wróciły traumy z mego dzieciństwa - Ale wtedy byłaś nastolatką - Tak, ale jak chorował na raka tata wszystko brałam na siebie, aby mamę i babcię odciążyć, - Wypierałam lęk i ból zachowując normalność więc robiłam obiady, pastowałam podłogę... Po śmierci  przyśnił mi się, jak wraca do domu z delegacji. Odczułam wtedy ulgę. Jakie to było przyjemne.  Niestety sen skończył się. -A teraz -Teraz K jest chory. Niby jest lepiej, ustąpiły objawy choroby, ale nie je, nie ma siły. Był moment, że miałam wrażenie, że niknie, że nie umie wysłać smsa, że nie ma z nim kontaktu, może to z braku białka , nie wiem - Ale jest lepiej - Tak, ale brak apetytu, brak sił. Czasami tego nie dostrzegam, żyję normalnie   Nie wiem co będzie dalej, nie radzę sobie emocjonalnie i nie radzę jako opiekunka K potrzebny psycholog, psychiatra może, aby zaczął działać , ćwiczyć - Mówisz mu to ...