Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2018

Wakacje w górach…

Przyjechałeś ze mną. Na trochę na szczęście. Myślałam, że tak jak wszystkie problemy ,zostawię i Ciebie. Ale nie! Ty sobie nie mogłeś darować, by choć trochę mnie podręczyć. Przychodziłeś rano, świtem, odbierałeś siły. Nie mogłam zmobilizować się ,aby wyjśc w góry, najchętniej zostałabym w domu. Ale szłam, ostatkiem sił, szłam, coraz wyżej, powoli aż Ciebie zgubię. I zostawałeś z tyłu, nie doganiałeś mnie. Byłam znów sobą.! Czułam się wolna. Bo w górach nic się nie liczy…. zostawiałam wszelakie problemy, szłam przed siebie, zmęczona, ostatkiem sił, jeszcze parę kroków... jeszcze jeden i… wymarzony szczyt. Czułam   się szczęśliwa! Wolna !Wolna od siebie, wolna od codzienności, od wszystkiego, co odbiera siły, co zamartwia, nie daje cieszyć się. Czułam się wolna… Zachwycałam się naturą Pragnęłam   więcej, iść dalej w nowe miejsca, iść znanym szlakiem… Byłam szczęśliwa! Rano znów przychodziłeś… znów szukałam pretekstu, aby zostać, ale pragnienie kolejnej wyprawy było siln...

Właśnie przeleciało piórko…

Właśnie przeleciało piórko … Przytoczyłam kiedyś słowa pewnej starszej pani o piórku, który wywołuje lęk. Taki był dobry dzień, nie było Ciebie, rower, pakowanie przed podróżą, nic nie liczyło się. I … przyszedłeś -Stęskniłem się za Tobą -ha ha ha. Ja przeciwnie -Przecież nic nie stało się -Tak masz racje. Pewnie nic. Sms, że ktoś bliski źle czuje się, zburzył w chwilę spokój, przywołała Ciebie -Ludzie czasami źle się czują, to normalne -Owszem, ale też czasami jest znak czegoś groźnego.   Wiem, że masz rację, że wszystko pewnie jest ok, że zmęczenie, wirus, upał, powoduje takie stany, że to normalne, że… -Ale niepokoisz się, nie masz wszystkiego pod kontrolą i wpadasz w panikę -Nagle straciłam siły, wszystkiego odechciało mi się, nie mogę zmusić się, aby coś zrobić. Przecież wszystko jest dobrze, prawda? -Jasne! Później zapytasz się, albo jutro i zobaczysz, że nic złego nie dzieje się. -Tylko, że i tak jesteś ze mną, niestety jesteś i tak boję się, myśl...

Monolog do lęku

Jest ranek i jesteś przy mnie. Piję melisę, idę pobiegać, znikasz na chwilę… Dziś boję się Ciebie! Boję się, że nadejdziesz, że będę się bała! Mija dzień… Gdy coś robię jest lepiej, przez chwilę, przez moment, potem znów przypominasz o sobie. Teraz piszę, bo gdzieś ukryłeś się, ale wiem, że jesteś, tu obok!   Jesteś, bo jest przyczyna, jesteś, bo nie ma przyczyny, tylko wyobraźnia. Jak się z Tobą zaprzyjaźnić? Jak z Tobą żyć? Gdy mam wyczekiwane wakacje, Ty wciąż przychodzisz. Cz też masz urlop i więcej czasu dla mnie? Twoja obecność tak boli, że muszę zmuszać się nawet do ulubionych czynności, najchętniej schowałbym się, otuliła kocem, czytała książkę lub robiła coś do pracy. Zmuszam się, aby pobiegać, zmuszam się , aby pojeździć na rowerze, choć wiem, że potem jestem szczęśliwa. Boję się nawet wyjazdu, choć nie mogę się doczekać wakacyjnych wędrówek. Zastanawiam się, czy gdybym jakimś cudem rozwiązała wszelkie obiektywne przyczyny Twojej obecności-odszedłbyś?

rozmowa z lękiem

-dziś nie przyszedłeś. Nawet nocą Ciebie nie było - wiesz miałem inne sprawy - to dobrze. to dobrze , wyspałam się, poszłam pobiegać, i....wybiłam sobie zęba.Tak spał na mnie talerz. -co ja mam z tym wspólnego? -nic, ale i wiele.najpierw czułam bezradność,wściekłość, bo brak kasy, bo za chwilę wyjazd na wakacje. Dawniej wpadłbym w histerię, czarną rozpacz. teraz jestem tak tobą zmęczona,że po chwili zaczęłam myśleć, co zrobić. Przejrzałam w necie stomatologów,powysyłałam pytania. - a jak, zapomniałaś o mnie? - no właśnie, to przez Ciebie nie mam siły rozpaczać, wkurzać się na sprawy, które kiedyś były dla mnie ważne Nie nie jestem obojętna, ale nie mam siły działać. - o to  jeszcze poprzyjaźnimy się ! - na to wygląda, niestety. Jestem zmęczona....

Cześć lęku!

 Już kiedyś tę rozmowę zapisywałam,choć właściwie zawsze jest aktualna, zawsze wygląda podobnie. Zmienia się godzina, okoliczności, ale Ty nie zmieniasz się! - Sama mnie wołasz, myślisz o mnie, -Odejdź, proszę… już nie mam siły z Tobą walczyć… - Wstaniesz, wypijesz melisę, pójdziesz pobiegać, potem do pracy i zapomnisz o mnie. Będę sam. Będę musiał schować się! - Wiem, ale nie mam siły wstać, nie mam siły biegać, z trudem idę do pracy, dopiero wtedy odchodzisz. Odejdź, nie chcę ciebie! - Czy moja nieobecność, coś zmieni? Albo inaczej, czy moja obecność coś zmienia w twoim życiu? -Nie wiem, raczej nie… - Czy   problemy znikają ,gdy odchodzę i…wracają wraz ze mną? -Nie , są takie same, ale … gdy chowasz się, gdy znikasz na chwilę, życie toczy się normalnie. Gdy jesteś zadajesz ból, czasami nie do wytrzymania. - Pokonaj problemy! -Zrobiłabym to, ale nie mam już na nie wpływu. - Więc naucz się żyć z nimi. Ja ci przeszkadzam? -Tak, ty i strach, że rozejd...

Nawet przelatujące piórko może wywołać lęk

Nawet   przelatujące piórko   może wywołać lęk Tak właśnie jest. Te słowa powiedziała pewna starsza samotna pani, siedząc na murku pod blokiem, z nadzieją, że wśród zabieganych, śpieszących się do domu, do pracy, do sklepu sąsiadów, znajdzie się ktoś, kto z nią porozmawia. Zrozumiałam, że tak właśnie działa lęk. Panikę wywołać może wszystko i nieważne ,czy lęk jest tylko efektem nadmiernej wyobraźni, czy   realnej sytuacji. W innym blogu napisałam kilka rozmów z lękiem, ale nie chcę wprowadzać ich więcej do dziennika, który jest zapisem różnorodnych przemyśleń. Czy można rozmawiać z lękiem? Otóż tak! Tylko do czego te rozmowy prowadzą? Czasami pozwalają odejść lękowi, oswoić go, może uśpić na na pewien czas. Innym razem powodują, że panika rośnie, że znajdują się kolejne przesłanki świadczące o tym, że jest ona uzasadniona, że stanie się cos złego, albo stało, gdy chodzi o osobę bliską. Takie rozmowy   najczęściej pozostają niezapisane. Zbyt bolą, zbyt dręczą...